Blog > Komentarze do wpisu
Na miłość, której nie możesz się pozbyć...

Najlepsza jest druga!

I tak właśnie pozbyłam się uczuć (jakichkolwiek) do byłego kochanka! Jeszcze niedawno nawet jego głupi wpis na Fb mnie drażnił, sprawiał, że chciałam roztrzaskać monitor... Ale ten na szczęście mi się przydał. Poznałam kogoś. Boski jak model nie jest. Gaduła straszna. Miałam więcej nie chodzić na randki, umawiane przez portale randkowe. Ale coś mi mówiło "No weź rusz tyłek i idź!"

 

Sobotnie popołudnie. Kino. Później zakupy i "kolacja". Byłam przekonana, że koleś nie będzie chciał po spotkaniu już więcej nawet gadać. A zasypuje mnie wiadomościami. Chyba mój lód z serducha stopniał. Teraz muszę uważać, żeby się nie zakochać! Chociaż bardzo bym chciała. :) Chyba jak każdy.

 

Z początku wydawał się być sztywny i jakiś dziwny. Pierwsze co sobie pomyślałam? "Typowy prezesik". A jest kierownikiem i tylko rok starszym ode mnie! szok! Później jakoś tak swobodnie się poczułam. I wczoraj nie wiem zupełnie czemu, jak z nim rozmawiałam to coś mi serducho zaczęło reagować zupełnie tak jak za starych szczeniackich lat! :D Zaraz po tym przywróciłam sobie uczucie wcześniejszych cierpień i przeszło. Jednak wiem, że ta cholerna granica twardej dziewczyny się zatarła. Znowu narodziło się uczucie, aby być kochaną i kochać. Zaraz, zaraz. Ale gdzie podziały się moje typy przystojniaków?! Czyżby ten łamał zasadę, że ideały nie istnieją, ale można się czuć świetnie z kimś takim? Ma wiele rzeczy, które jakoś mnie drażnią. Mimo to chciałabym go nadal poznawać i spędzać czas z nim. Zrobię wszystko żeby się nie udało. Zwykła, szara dziewczyna nie może przecież być dziewczyna kierownika! :) Ja nie lubię sukienek i wyjść z wyższymi sferami. Wgl on jest imprezowicz, a ja nie :D No i kurde!!!! Dlaczego zawsze jest tak, że "pragniemy" niemożliwego?!

 

niedziela, 23 października 2011, smakujacazycie

Polecane wpisy